TOP 10 ANIME ECCHI

Ecchi, ecchi, ecchi, to chyba gatunek, który wszyscy oglądają(zwłaszcza panowie) ale nikt się do tego otwarcie nie przyznaje. Nieodzownym elementem jego są liczne dowcipy z podtekstem seksualnym, sprośne gagi oraz absurd wylewający się litrami z ekranu. Serii tego typu powstaje kilkadziesiąt rocznie. Praktycznie nie ma ani jednego sezonu, który nie mógłby się pochwalić 3-4 nowymi tytułami. Niestety w takim hurcie często dostajemy produkty odtwórcze, z powtarzalnymi, nieśmiesznymi dowcipami. Dlatego dziś zaprezentuje moje top 10 serii anime ecchi. Są to produkcje wyłamujące się z ogólnie przyjętego schematu „jeden ciapkowaty bohater i stado adoratorek”. Jako czynnik dodatkowy zobligowany jestem poinformować, że starałem się unikać anime z haremem. Jakoś nie przepadam za tym motywem i co najwyżej jestem w stanie go tolerować. Część tytułów może nie zaskoczy, część może być nowa ale dla laika brzydzącego się seriami ecchi może być to ciekawa lista z wyselekcjonowanymi, wartymi obejrzenia seriami. Przypominam, że część pozycji jest dozwolona od 18 lat, więc przed obejrzeniem radzę zerknąć w dowód osobisty i sprawdzić czy spełniacie minimalne wymagania.

ecchi7e99gv5

ngnl-1fix-no_game_no_life_001_003a_zpsfb919f9f
10. No Game No Life
Listę otwiera tegoroczna produkcja o której było dość głośno na wszelkiego rodzaju forach i grupach dyskusyjnych. Dość szczegółowo opisałem ją w recenzji na blogu, więc nie ma potrzeby rozpisywać się. Szczególnie warto zwrócić uwagę na koncept historii. Dwójka aspołecznych nerdów przeniesionych do świata, gdzie o wszystkim decydują gry. Bardzo dobrze wypadają relacje pomiędzy głównymi bohaterami, a wątki ecchi występują w formie urozmaicenia. Świetna jest oprawa graficzna. Żywe pastelowe kolory mogą się podobać. Seria warta polecenia ale trzeba mieć świadomość, że jest ona reklamą light noveli i na kontynuacje(jeśli w ogóle wyjdzie) trzeba będzie trochę poczekać.

392499. Oda Nobuna no Yabou
Zazdroszczę Japończykom dystansu do swojej historii. Potrafią ją świetnie parodiować i bawić się konwencją. Co byście pomyśleli na Józefa Piłsudzkiego jako małą dziewczynkę o blond włosach? Prawda, że byłoby to zajebiste? No i właśnie taki koncept zaprezentowano w tym anime. Nasz główny bohater cofa się w czasie w bliżej nie wyjaśniony sposób do czasów szogunatu. Wielkim zaskoczeniem okazuje się, że wielki przywódca Oda Nobunaga okazuje się blondwłosą pięknością z trudnym charakterem. Dla laika takiego jak ja z tego okresu historycznego seria jest interesująca z powodu niegłupiej fabuły, śmiesznych żartów, odrobiny patetyczności. Dla znawców tematu oglądanie znanych wydarzeń historycznych w mocno krzywym zwierciadle będzie nie lada gratką. Oryginalny koncept umożliwił zajęcie 9 miejsca na mojej liście.

IMGN880VIQ.1_Ed1_Page09.jpg8. Hataraku Maou-sama!
W świecie fantasy władca ciemności zostaje pokonany i zmuszony jest na banicje do naszego wymiaru, przy okazji całkowicie tracąc moc. Co zatem zrobi biedaczysko aby zarobić na życie? Podejmie pracę w fastfoodzie. Gdzieś po drodze dojdą jego generałowie oraz ścigająca go bohaterka, która pracuje w….. call center. A gdzie indziej może pracować młody człowiek w dzisiejszych czasach. Albo składać kanapki albo wciskać kit ludziom przez telefon. Widać ewidentnie propagandę płynącą z tego anime do młodych ludzi. Skoro nawet władca demonów może odczuwać satysfakcje ze smażenia burgerów to ty też możesz. Seria bardzo przyjemna, zabawna i na pewno warta uwagi.

Hagure-Yuusha-no-Estetica7. Hagure Yuusha no Estetica
Jedno z moich ulubionych anime ecchi. Co prawda posiada motywy haremowe, aczkolwiek nie ma żadnej wątpliwości kto jest główną pannicą. Niezwykle ciekawy koncept, gdzie koniec jest początkiem. W świecie fantasy, przybysz z innego wymiaru zabija szatana. Ten jednak prosi by zaopiekował się jego córką. Z racji tego, że pannica jest różowo włosą pięknością o ponętnych kształtach, ten zbyt długo się nie zastanawia. Zabiera ją do swojego świata gdzie razem uczęszczają do szkoły dla śmiałków z innych światów, dysponującymi magicznymi zdolnościami. Problem polega na tym, że główny bohater nie dysponuje mocą magiczną. Oczywiście nie przeszkadza mu to być z zawodu „chodzącą zajebistością”, kopiącą wszystkim tyłki wokoło, obiektem westchnień niewiast i nienawiści samców. Największą siłą serii jest właśnie protagonista, którego ogląda się z przyjemnością. Niestety japońskiej widowni tak silny bohater w serii jakby nie patrzeć kierowanej do nerdów nie przypadł do gustu. Oni jednak wolą ciapków z którymi łatwiej jest się utożsamić. Dlatego też historia urywa się w momencie kiedy zaczynała się rozkręcać a kontynuacja prawie na pewno nigdy nie powstanie. A szkoda bo to bardzo ciekawa i zabawna seria. Warto obejrzeć te 13 odcinków, 100% nieskrępowanej rozrywki.

kenzen-robo-daimidaler6. Kenzen Robo Daimidaler
Nie mogło zabraknąć na liście mojego ulubionego Kenzenka. Aż sobie musiałem przy tej okazji puścić ten kiczowaty opening utrzymany w klimacie lat 80. Po szczegóły odsyłam do recenzji. Do największych plusów zaliczyć można świetny humor, ostro przekraczający granicę dobrego smaku, absurdalność sytuacji, genialne pingwiny, Ritz(jak można jej nie lubić), efektowne walki mechów i duuuuuuuuuużo boobsów. Zwrócić uwagę muszę dodatkowo na całkowity brak motywów haremowych. Wszystkie relacje są monogamiczne. No może poza Ritz i pingwinami ale ich traktować można jako jedną osobę. Świetna seria dla ludzi, którzy myślą, że już wszystko w życiu widziały i nic ich nie zaskoczy.

elfen-lied5. Elfen Lied
Jedyna pozycja na liście, która nie jest komedią(chociaż w opinii wielu jest tak poważna, że aż śmieszna). Przyznać się muszę, że oglądałem ją dawno, w okolicach premiery, więc byłem wtedy szczęśliwym gimbusem i miałem nie małego kaca moralnego po jej obejrzeniu. Boję się obejrzeć teraz po latach przed strachem, że zepsuje sobie obraz wykreowany w mojej pamięci. A było to wtedy jedno z bardziej emocjonalnych przeżyć. Uwertura seksu, przemocy, z eksperymentami na ludziach, nową rasą , tajną organizacją oraz romansem w tle, to można powiedzieć o tym anime. Czy jest dobre? Nie wiem. Warto znać ze względu na kutowość tego dzieła i wyrobić sobie własne zdanie.

386849709321652448874. Yuusha ni Narenakatta Ore wa Shibushibu Shuushoku wo Ketsui Shimashita
Córka króla demonów oraz bohater, od najmłodszych lat szkolony w jednym celu, walki z mrocznym pomiotem i unicestwienia lorda ciemności. Co ich łączy? To, że po śmierci wyżej wymienionego władcy oboje są bezrobotni i za bardzo nie mają co ze sobą zrobić. Znajdują pracę w sklepie z elektroniką i w nowych okolicznościach muszą jakoś się dogadać. Jak widać seria bardzo podobna do Hataraku Maou-sama!, więc dlaczego jest wyżej na liście? Prosta sprawa, główna bohaterka Fino jest słodką blondynką z ładnym biustem. Potrzeba czegoś więcej? No dobra, trzeba, faktycznie walory estetyczne są bardzo ważne ale nie mogą być wyznacznikiem dobrej postaci. Fino jest po prostu bardziej demoniczna aniżeli Sadao i lepiej uchwycono jej niedopasowanie do świata ludzkiego, dzięki czemu dowcipy są śmieszniejsze. Okazuje się, że demonica wcale nie jest taka zła. Zafascynowana światem ludzkim pragnie go poznać, aczkolwiek wychowanie w takiej a nie innej kulturze wpłynęło na jej punkt postrzegania dobra. Potwierdzają się słowa jednego z socjologów amerykańskich(nie mogę sobie przypomnieć imienia). Nie ma ludzi, którzy z premedytacją chcą być źli i robią złe rzeczy z tą świadomością. Ludzie dopuszczający się najgorszych czynów są po prostu przekonani, że to co robią jest dobre. Ale stop, robi się za poważnie. Anime jest po prostu przezabawne ze względu na Fino. Śmieszne dowcipy, głupkowate sytuacje, charyzmatyczni bohaterowie i nawet jakaś tam intryga została wpleciona. Czekam z niecierpliwością na ekranizację kolejnych tomów light noveli.

kissxsis_083. Kiss x Sis
Wiele osób za pewne w tym momencie zrobiło facepalma myśląc co ten miedzio odwala. Polecać serię, której do hentaja brakuje tylko i wyłącznie umiejscowienia pewnego męskiego organu w szlachetnym i tajemniczym miejscu kobiety. I właśnie ta granica, która nie została przekroczona, świadczy o silę tego tytułu. Ale kilka słów o fabule. No dobra nazywanie tak wydarzeń mających miejsce na ekranie jest semantycznym nadużyciem. Powiedzmy, że zarys fabularny kształtuje się tak. Ojciec głównego bohatera wychodzi za mąż po raz drugi. Jego wybranka serca ma dwie urocze córeczki, bliźniaczki, rok starsze od naszego protagonisty. Tak się składa jednak, że dziewojki strasznie zakochują się w swoim oni-chan co jest prostym preludium do wielu sprośnych rzeczy mających miejsce pomiędzy przybranym rodzeństwem. Po drodze odstraszają inne adoratorki. Powiedzmy sobie szczerze, anime zawarło w sobie chyba wszystkie możliwe fetysze jakie można sobie wymyśleć, a które nie przekraczają granicy klasycznego stosunku seksualnego. Nie wiem czemu ale gdy to oglądałem, zachowanie głównej trójki bohaterów wydało się strasznie słodkie. Młodzieńczy nastoletni pociąg seksualny ale tak by nie przekroczyć pewnej granicy. I do tego anime nie jest jakoś bardzo oderwane od rzeczywistości. Większość rzeczy pokazanych, praktykowane jest przez młodzież w wieku 14-19 lat(wszystko zależy jak się kto zakręcił). No może oprócz takich typowych japońskich fetyszów, które tylko dla nich są normalne. Niezwykle zabawna i odważna pozycja.

b-gata-h-kei-yamada-first-time2. B Gata H Kei
Co można wymyślić oryginalnego w komedii ecchi o grupie odbiorców shounen/seinen? Okazuje się, że temat wcale nie jest wyczerpany i wystarczy odrobinę zabawy formą by stworzyć coś oryginalnego i ciekawego. Oczywiście bezpieczniej jest wypuścić serie o jakimś ciapku, z którym identyfikują się potencjalni odbiorcy tego typu produkcji, za którym ugania się wataha niewiast o różnych osobowościach. Zdarzają się jednak anime z tego gatunku, które wnoszą powiew świeżości. Co się stanie jak zamienimy ciapka na szkolną gwiazdę płci pięknej, która to stawia sobie za zadanie „zaliczyć” 100 facetów a z racji tego, że jeszcze niedoświadczona w tych sprawach jako swojego pierwszego obiera sobie najbardziej przeciętnego ucznia z klasy by nabrać na nim doświadczenia. Oczywiście domyśleć można się od razu, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Podchody głównej bohaterki są prowodyrem wielu zabawnych scen i świetnych, bezpretensjonalnych dowcipów. Seria znów jest prawdziwsza niż się wydaje. Protagonistka jest niezdecydowana, często zmienia zdanie, a gdy dochodzi co do czego nie jest w stanie opanować strachu.  Podsumowując, świetna komedia z odważnymi dowcipami i częstym zachowaniem bohaterów nie podlegającym rządnej logice, jak w życiu.

729967-kill_la_kill_wp7_pc_1920x10801. Kill la Kill
Czy pierwsze miejsce mogło być inne? Mój kandydat do anime roku 2014. Nagość wkomponowana w fabułę i co śmieszniejsze, całkiem logicznie uzasadniona. W tym przypadku motywy ecchi są formą, a nie tematem. Świetna ścieżka dźwiękowa, oryginalna grafika i kreska i do tego niebanalna, zaskakująca fabuła z świetnymi bohaterami, zakręconym absurdalnym humorem oraz formą przekazu. Ponadto epickość starć dorównuje klasyką z lat 90 pokroju Dragon Ball Z czy Yu Yu Hakusho. Ciężko cokolwiek napisać więcej nie psując innym oglądania. Kill la Kill trzeba smakować. Najlepiej naraz i kilka razy z rzędu. Każdy następny seans pozwala odkryć dodatkowe smaczki, odniesienia, szczególiki których nie dostrzeżono podczas poprzedniego. Zdarzają się co prawda słabsze odcinki ale i one nie schodzą poniżej ustalonego, wysokiego poziomu. Jeśli nie oglądałeś/aś to ominęło Cię jedno z bardziej nietuzinkowych dzieł ostatnich lat. Czy można chcieć więcej? Oczywiście, na przykład drugiego sezonu. Wierzę, że twórcy mogą jeszcze bardziej zakręcić tą historię i temat się nie wyczerpał. Aczkolwiek nie ma co liczyć na kontynuacje, a szkoda.

Kilka słów na koniec muszę napisać o wielkich nieobecnych na tej liście. Nie ma ich nie dla tego, że ich nie widziałem ale dlatego, że wszyscy i tak już je znają a w mojej opinii są mocno przereklamowane. Zaprezentowane produkcje uważam za ciekawsze. No i za brakło na liście Highschool DxD. Dlaczego? Bo uważam, że Kenzen Robo Daimidaler od tych samych twórców jest lepszy. Do tego za dużo tych anime z demonami byłoby na liście. Z tego samego powodu nie załapał się świetny Bloodland oraz już trochę gorszy ale dalej interesujący Strike the Blood. Następna pozycja Highschool of the Dead. Ecchii i zombie na poważnie? Dajcie spokój. Za mało humoru w tej serii a za dużo powagi. Co oczywiście nie zmienia faktu, że ogląda się świetnie. Na miejsce na liście nie zasłużyły klasyczne haremówki fantasy/akcja jak Infinite Stratos, Campione!, Ichiban Ushiro no Daimaou i wiele innych. Pominąłem również stare klasyki w stylu Green Green, Oh My Godness itp. Dowcip tam zamieszczony już lekko trąci myszką a i ciężko je dostać w dobrej jakości.

Mam nadzieję, że podobała się wam moja lista i znajdziecie na niej coś ciekawego dla siebie. Radze tylko na czas seansu wyłączyć myślenie i nie analizować wszystkich głupot fabularnych oraz nielogicznego zachowania bohaterów. Najlepiej dać się ponieść nieskrępowanej rozrywce i akceptować rzeczy takie jakie są.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii anime, manga anime, MOJE MAŁE BLA BLA, OPINIE, PRZEGLĄD i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „TOP 10 ANIME ECCHI

  1. SStefania pisze:

    nikt się do tego otwarcie nie przyznaje
    CHYBA TY!
    Co byście pomyśleli na Józefa Piłsudzkiego jako małą dziewczynkę o blond włosach? Prawda, że byłoby to zajebiste?
    Japończycy wyprodukowali już książeczkę, gdzie różni ważni przywódcy z całego świata byli moe dziewczynkami, każdy po jednej ilustracji. Był tam Hitler i Stalin i Piłsudski, tutaj parę przykładów: http://www.sankakucomplex.com/2012/12/11/moe-dictators-mook-shames-japan/
    Ale tak, to właśnie sprawiło, ze zainteresowałam się japońską historią w ogóle – gdy zobaczyłam jakie fajne rzeczy potrafią robić na jej motywach, całkowicie na luzie, z dystansem, a jednocześnie odpowiednią ilością wiedzy – straszna szkoda, że u nas najwyżej powstają nudne komiksy historyczne ze ścianami tekstu tłumaczącymi pojęcia w stylu „wolna elekcja”.
    Daimidalera wytrzymałam jakieś trzy odcinki i dałam sobie spokój, to jest cały czas ten sam żart od nowa, to byłoby dobre jako OVA, a nie cała seria 😐
    Suaba lista, zupełnie nie pamiętam ecchi w Hataraku, a w Yuushibu dziewczyny miały ciężkie poparzenia, absolutnie nieseksowne, obejrzałam tę serię tylko i wyłącznie dla śmiechu Fino.
    Moimi ulubionymi Ecchi są Ladies versus Butlers, Asobi ni Iku Yo, Gautaman, Umisho, Chuu Bra!! i Mayo Chiki!. Może zrobię podobną listę u siebie gdy wreszcie obejrzę do końca Horizona, Dakara Boku wa H ga Dekinai i Ikkitousena 🙂

    • miedzio pisze:

      Widziałem wspomniany album. Nawet na wp o tym pisali. Ciężkodyskutować na temat gustu i guścików. Ja z kolei w Dakara Boku wa H ga Dekinai i Ikkitousena nie wytrzumałem do końca. Jakoś mnie nie bawiły mnie te serie. Anime ecchi bardzo czesto balaansują na niebezpiecznej krawędzi, zdatności do oglądania. Czasem niuanse decydują o tym czy serię da się obejrzeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s