MOJE MAŁE BLA BLA – TOP 10 motywów anime, które mnie wkurzają

Witam serdecznie. Muszę zauważyć, że mam dziwny proces twórczy. Potrafię przez cały miesiąc nic nie napisać a jak mnie weźmie wena to skrobnąć 2-3 notki na tydzień. Zapowiedziałem w pierwszym poście, że będę się starał tworzyć wszelkiego rodzaju subiektywne rankingi. O to do zaprezentowania mam pierwszy z nich. Dziesięć rzeczy, które mnie wkurzają w anime. Są to motywy przeplatające się w różnych produkcjach. Oczywiście nie występują one w każdej serii aczkolwiek można je spotkać dość często. Niektóre wynikają z różnic kulturowych, więc nie powinienem na nie zwracać uwagi. Niestety, gdy coś co nas irytuje widzimy zbyt często, wrasta w nas frustracja i chęć zmierzenia się z problemem. Stąd też powstał ten, stworzony z lekkim przymrużeniem oka, typowo hejterski ranking. MIałem nie mały problem z uporządkowaniem motywó od najmniej do najbardziej wkurzających, gdyż wszystkie mnie irytują w podobnym stopniu. O kolejności zadecydowały niuanse. Zapraszam do lektury mojego osobistego TOP 10 motywów anime, które mnie wkurzają

 

10. Nieśmiene dowcipy z biciem bohatera w niezręcznych sytuacjach(często nie wynikające z jego winy)/ wstydliwość bohaterek/bohaterów/ krew z nosa
Dowcipy, których już nie mogą oglądać, pojawiające się w niemalże każdej serii, która stara być się śmieszna. Nie wiem skąd Japończycy biorą wiedzę o anatomii człowieka, że wymyślili sobie, że jak facet się podnieca to mu krew z nosa leci. Jest to bardziej żałosne i obleśne aniżeli śmieszne. Kolejna sprawa, nadmierna wstydliwość. Co oni mają z tymi łaźniami publicznymi. Na plaży w skąpym bikini jest ok. ale do gorącej łaźni to już wejść wspólnie nie można. I oczywiście jakiś samiec musi akurat się znaleźć tam podczas używania ich przez kobiety. No i oczywiście zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał podglądać dziewoje. Może i to byłoby śmieszne raz, może dwa ale nie dosłownie w każdej komedii. Oczywiście wszystkie postacie muszą być na Maksa wstydliwe i jak tylko odsłonią kawałek ciała publicznie to muszą krzyczeć i się wstydliwie zakrywać, mnie to nie bawi. Kolejnym dowcipem, który całkowicie mnie nie bawi, wyobraźcie sobie taką sytuację. Biegnie dziewczyna przez korytarz, zagapiła się, z własnej winy przewróciła się na faceta, obciera się swoimi nienaturalnie wielkimi cycami o niego, po czym zawstydzona bije go i wyzywa od zboczeńca. Nie wiem kogo ten dowcip śmieszy. Nie ma anime chodźmy z lekkimi motywami ecchi czy fanserwisem, które by jego nie zawierało. No ja pierdykam. Inaczej tego powiedzieć się nie da. Nie dość, że laska zawiniła, przez nią biedny samiec znalazł się w niezręcznej sytuacji to ona go jeszcze leje, paranoja i schizofrenia. Irytują mnie takie sceny, nie śmieszą, są żałosne i o wiele za często występują.
9. Inscenizacja Romeo I Julii, obowiązkowo na dniach kultury
Nienawidzę tego obowiązkowego fillera, zapychacza, lub niezbędnego elementu komedii szkolnej. Zawsze idzie coś nie tak, prawie zawsze główny bohater jest romeem i za każdym razem jest tak samo mało śmiesznie. Czy Japończycy naprawdę nie znają innych dzieł Szekspira, że uparli się na ten, nawiasem mówiąc nie najlepszy dramat(nie zrozumcie mnie źle, mam na myśli, że Szekspir napisał sporo o wiele lepszych sztuk). Jak widzę, że scenarzyści planują wciskać tak wątpliwą treść do swoich dzieł to z premedytacją omijam odcinek.
8. Fałszywa moralność, wszystkie bohaterki muszą być dziewicami ( większość)

Rzecz bardzo mnie wkurzająca. Nie ważne ile pokażemy nagości, nie ważne ile zaprezentujemy dwuznaczności. Ważne jest tylko to, żeby nasza główna heroina(heroiny) były dziewicami bo durni Japończycy nie kupią z nią figurki bo nie będzie czysta, nie będzie już ich. Jakie to jest głupie i wkurzające. Dla mnie nie do zaakceptowania niestety. Problem nie dotyczy tylko postaci nastoletnich ale również dorosłych. Zanim rzucą się na mnie obrońcy moralności chciałbym przypomnieć, pełnoletniość w Japonii jest od 21 roku życia, a seks jest dozwolony od 13 pod warunkiem, że ma miejsce z inną osobą niepełnoletnią. Przyznać trzeba, że bardzo zabawne mają te przepisy. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie by 17 letni bohaterowie anime bzykali się na lewo i prawo. Niestety przemysł ten jest ukierunkowany w dużej mierze na mężczyzn w wieku 13- 30 lat co nie zasmakowali w życiu kobiety. Tego typu fani generują największe zyski. Jak taki samiec ma się przytulać do poduchy swojej ulubionej postaci wiedząc, że była ona tykana przez kogoś innego.

7. Nie potrzebnie zaniżony wiek w niektórych seriach, poniżej 15 lat.

Nie mam na myśli serii ukierunkowanych do odbiorców poniżej 13 roku życia. Denerwują mnie serie, które z założenia są kierowane do dorosłych(np wszelkiego rodzaju seinen) gdzie bohaterowie mają po 13/14 lat. Najbardziej dosadnym przykładem jest Mirai Nikki. Seria z dużą ilością brutalności, seksu i erotyzmu otagowana jako produkt powyżej 18 roku życia a główni bohaterowie mają po 14 lat. Drugim przykładem jest Seikon no Qwaser. Pomimo bardzo mocnej erotyki i ukierunkowania serii dla dorosłego widza, protagonista ma 13 lat. Do tego zachowuje się jak osoba dorosła. Następnym absurdem jest Eureka Seven. Kolejny przykład serii kierowanej do widza w wieku powyżej 15 roku z bohaterami w wieku 13 lat, zachowującymi się jak dorośli. Wkurza mnie ten aspekt. Obawiam się, że jest to domena obecnych czasów niestety. W latach 90 jakoś było więcej serii z dorosłymi postaciami.

6. Postacie pomimo fajnego wyglądu, charakteru ignorowane przez laski, tylko dlatego że są drugoplanowe
Jedna z wielu wkurzających rzeczy w haremuwach, niestety przebijająca się również do innych serii. Główny bohater często będzie miał kumpla. Kumpel oczywiście w przeciwieństwie do protagonisty będzie miał jakiś charakter. Niestety biedaczysko będzie całkowicie niewidzialne dla dziewcząt uganiającym się za głównym bohaterem. Tak ciężko byłoby aby chociaż jedna dziewczyna to właśnie w nim widziała obiekt swoich miłosnych zainteresowań? Nie ma się co rozpisywać na ten temat, po prostu mnie to wkurza.

 

5. Utalentowane laski które mażą tylko o zostaniu kurą domową
Ile to razy widzimy na ekranie postacie kobiece o wybitnych umiejętnościach. Mogą być genialnymi uczennicami, doskonałymi wojowniczkami, być gwiazdami popkulturowymi. jednakże w ich małych główkach tli się tylko jedno marzenie. Znaleźć tego jedynego dla, którego będzie robić obiadki i mieszkać z nim do końca życia. Motyw niezwykle popularny w wszelkiego rodzaju seriach ecchi ale również często przekradający się do innych gatunków. Drażni mnie, wkurza mnie. Zwłaszcza wtedy gdy męski obiekt jest najzwyczajniejszą, nie wartą uwagi kupą przeciętności bez charakteru o czym jest następna pozycja w rankingu rzeczy mnie wkurzających.

4. Harem uganiający się za jednym gościem, do tego nie ciekawym

Brakuje mi dobrych komedii ecchi bez motywów haremowych. Znów problemem jest to, że czasem wciskane są one na siłę. Koronnym przykładem jest seria Nisekoi. Anime byłoby o wiele ciekawsze gdyby poprzestano na trójkącie romantycznym. Niestety scenarzyści(bądź mangaka gdyż seria chyba na podstawie mangi powstaje) uparli się dołączyć na siłę, nic nie wnoszącą do tematu 3 i 4 zakochaną dziewuszkę. Tyle jest samców wokół ale to oczywiście główny bohater musi być obiektem westchnień najlepszych, najładniejszych, najmądrzejszych, najpopularniejszych dziewoj. Do tego jego osobowość i wygląd w żadnym stopniu nie uzasadnia zainteresowania jego osobą wśród płci przeciwnej. Jeśli już chcą robić harem uganiający się za jednym facetem to niech on będzie postacią ciekawą, wartą zainteresowania.

 

3. Wciskanie na siłę wątków kazirodczej miłości
Nie mam nic do tego kiedy wątki takie wynikają z fabuły albo są tematem danej produkcji. Nie mam nic do hentajów z kazirodztwem, nie mam nic do komedii romantycznych z kazirodztwem, nawet do dramatu z kazirodztwem. Są amatorzy tego typu dewiacji(w moim słowniku, jak i w każdym innym słowo dewiacja ma neutralny wydźwięk), proszę bardzo, niech mają serie dla siebie. Wkurza mnie jeśli motywy takie pojawiają się w seriach w, których są całkowicie zbędne i co gorsza anime jest wtedy najczęściej nie otagowane, że można się takich kwiatków spodziewać. Bardzo często z jakiś powodów zaczęły się takie motywy pojawiać w seriach mainstreamowych, przeznaczonych dla szerokiego grona odbiorców. Najbardziej drażniącym przykładem z ostatniego czasu był Sword Art Online, w którym to ten wątek pasował tak jak Tadeusz Rydzyk na koncercie Behemotha. I nie panowie scenarzyści. Nawet jeśli bohaterowie są tylko przyrodnim rodzeństwem bo jedne z nich został adoptowany, przygarnięty, czy spadł z kosmosu, TO DALEJ JEST RODZEŃSTWO i nie próbujcie nikomu wmówić, że skoro nie wyszli z jednej pochwy to mogą już wchodzić ze sobą w ślinę.

2. Nie zamykanie historii, czekanie na mangę, porzucanie bez zakończenia
Mimo, że mnie to wkurza wiem, że nie da się z tym nic zrobić. Anime i manga to przemysł. Jedno napędza drugie. Często anime jest tylko i wyłącznie reklamą mangi, noveli, gry video. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Ilość jenów musi się zgadzać. Niestety biznes prawie zawsze stoi w sprzeczności z wizją artystyczną. Wyróżnić można dwa przypadki niekończenia historii w anime. Pierwszy, uzasadniony to przypadek gdy anime wydawane jest równolegle z mangą(bądź innym dziełem). Ekranizuje się wówczas wydany już materiał. Po zakońćzeniu emisji, studio grzecznie czeka aż autor pierwowzoru ukończy je. Może się to ciagnąć kilka lat, a nawet nigdy nie powstać. Przykład Nany jest tu chyba najlepszysz zilustrowaniem problemu. Kobitka zaczeła ćpać a po wyjściu z odwyku porzuciła kontynuacje mangi. Z drugiej strony studio może samo dokończyć historię. Niestety efekt końcowy jest najczęście niezadowalający. Przytoczę tu pierwszą ekranizację Full Metal Alchemist, która pomimo względnie przyzwoitego poziomu, była nędzną namiastką tego co zaprezentowała manga i druga adaptacja w postaci FMA Brotherhood. Drugim przypadkiem, który jest niezwykle wkurzający jest sytuacja gdy twórcy z premedytacją wydają niekompletne dzieło, którego kontynuacja nie jest pewna. Ostatnimi czasy jest wielka moda na wydawanie 12 odcinkowych serii anime, które są adaptacją mang, lub nowel. Tego typu dziełka służą jedynie reklamie. Jeśli spełnią swoją rolę, srzedaż oryginału rośnie a i zainteresowanie samy serialem skutkuje powstaniem kolejnej serii. Jeśli pomysł nie podchwyci, niestety pozostajemy z nieskończoną historią, bez szans na jakąkolwiek kontynuacje. Wiele bardzo dobrych serii nie doczekało się drugiego sezonu ze względu na słabą sprzedaż. Więc drogi czytelniku, jeśli zobaczysz 12 odcinkową serię opartą na mandze lub noweli, pamiętaj IT’S A TRAP.

 

1. Ciapkowaci, płaczliwi główni bohaterowie
Rzecz, która działa na mnie jak płachta na byka. Nienawidzę, gdy scenarzyści kreują postać głównego bohatera jako płaczliwego ciamajdy. Motyw bardzo eksploatowany w niektórych krwistych seriach o psychopatach. Daleko nie szukając mamy Deadman Wonderland, serię całkowicie położoną przez głównego protagoniste, który nawet po uzyskaniu super mocy nie mógł powstrzymać się od płaczu co odcinek. Idealnym przykładem jest również Mirai Nikki. To z kolei anime zostało prawie pogrążone z powodu pierwszoplanowej postaci, która nie dość, że co odcinek płakała, to jeszcze była głupia, naiwna i strasznie samolubna. Nie da się oglądać takich delikwentów. Niestety duża część mecha anime musi mieć takich bohaterów na początku. Z czasem jednak nabierają doświadczenia i przestają być mazgajami. Niestety trzeba przetrwać okres ich płaczliwości. Nie mogę zdzierżyć gdy scenarzyści na siłę wpychają płaczków na głównych bohaterów, biorąc pod uwagę, że wszystkie inne postacie to albo psychopaci albo silne, charyzmatyczne jednostki. Zauważyć muszę, że problem dotyczy głównie męskich postaci. Rzadko kiedy scenariusz przewiduje główne postacie kobiece z takimi cechami.

 

I to by było na tyle jeśli chodzi o 10 rzeczy w anime, które mnie wkurzają. Tworząc tą listę znalazłem jeszcze inne motywy ale jak sama nazwa wskazuje, miało być dziesięć. Trzeba być świadomym tego, że opisane prze ze mnie zagadnienia nie występują w każdej serii. Anime jak każde dzieło popkultury dzieli się na lepsze, średnie i beznadziejne. Gdy brakuje pomysłów scenarzyści sięgają po utarte schematy. Niektóre wkurzają, niektóre nie. Świadom jestem tego, że to co mnie irytuje dla kogoś innego może być zaletą albo rzeczą całkowicie obojętną. A Was co najbardziej wkurza w anime? Zapraszam do dzielenia się typami w komentarzach. Na dziś już kończę i do usłyszenia.

Miedzio

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE MAŁE BLA BLA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „MOJE MAŁE BLA BLA – TOP 10 motywów anime, które mnie wkurzają

  1. SStefania pisze:

    Z niektórymi się zgodzę, ale na inne wymienione przez Ciebie rzeczy nawet nie zwracam uwagi. Trochę rozumiem te laski, marzące tylko o byciu kurami domowymi – raz, że taka jest właśnie powinność kobiety w japońskim społeczeństwie, więc jasne, że takie bohaterki się konstruuje, żeby Japończycy ich pragnęli, a dwa, że sama mam podobnie, jakkolwiek nie mam żadnych większych talentów, to zawsze marzyłam o stabilnej pracy w korpo i troskliwym facecie i teraz, gdy już to mam, nie oddałabym tego za żadną przygodę 🙂
    O, ale na przykład walenie bohatera po ryju za to, że naga laska na niego wpadła to całkowicie odrzucający mnie motyw. Pamiętam jak bardzo podobał mi się pierwszy odcinek Maji de Watashi ni Koi Shinasai – fajne, walczące laski, główny bohater strateg, fajny humor, z chęcią obejrzałam drugi… W którym grupka głównych bohaterek siedziała w wannie i fantazjowała o penisie głównego bohatera, ale gdy zaczęły biegać nago po domu i wpadły na owego bohatera, to ze „wstydu” go oklepały, mimo, że było jasno powiedziane, że w przeciwieństwie do nich jest on wątłej kondycji. Dawno mnie tak anime nie rozczarowało.
    Ja jeszcze w anime nie lubię tej japońskości wciskanej na siłę – nawet, gdy seria dzieje się gdzieś w Europie, ktoś musi wspomnieć o czymś japońskim i wszyscy będą się zachwycać, że ceremonia herbaciana taka mądra, że kimona takie piękne, Japonia taka najlepsza. I zawsze gdzieś musi być przynajmniej jeden otaku.
    Nie lubię też, że główni bohaterowie tak często są dziecinni, nawet gdy są dwustuletnimi wampirami czy pracownikami urzędu w wieku dwudziestu kilku lat. Postać wyglądająca jak mała dziewczynka zawsze będzie się zachowywać jak smarkula, nawet gdy jest personifikacją starodawnej biblioteki zawierającej wszystkie mądrości.
    Nie lubię też przegadania. Mnóstwo anime zamiast pokazać swój świat przedstawiony w działaniu, zrobi to poprzez nudny i zbyt długi dialog, gdzie jedna postać robi drugiej wykład.

  2. miedzio pisze:

    Dziękuje za obszerny komentarz. Co do pierwszego mojego punku o dziewczynach chcących zostać kurami domowymi, drażni mnie jak ten motyw jest postawiony do granic absurdu. Byłą taka gra Agarest Generetion of War. Jedna z bohaterek była generałem w armii. Jej marzenie o prowadzeniu domu pasowało w takich okolicznościach jak pięść do nosa. A co do tego, że umotywowane jest to względami kulturowymi to troszkę się nie zgodzę. Nie możemy tego tak generalizować. O każdym społeczeństwie moglibyśmy to powiedzieć. W Japonii, tak jak w europie znajdą się kobiety o takich marzeniach jak i kobiety pragnące realizować się zawodowo. W anime występują i takie i takie.

    Te kimona w sumie też mnie to wkurza. Ni to ładne, ni to seksowne ale musi być. A i troszkę mnie wkurzają te wszędobylskie bento(nawiasem słowo, nie mogące przejść przez klawiatury tłumaczy zastępowane śniadaniem, obiadem, lunchem). Ja wiem, że to ich taki element kultury, no ale bez przesady. Na listę nie trafiło(w sumie nie wkurza mnie to aż tak bardzo) bardzo luźne podejście do kultury zachodu z obowiązkowych przeinaczeniem faktów, motywów. Prym tu biorą motywy chrześcijańskie. Z anime można wywnioskować, że każdy ksiądz to egzorcysta walczący z demonami przy pomocy wielkiego miecza. A i to kaleczenie zagranicznych języków. Nie wierzę, że oni już tak mają i widzę tu celowe działanie w stylu „tu jest Japonia, więc będziemy robić jak nam się podoba”.

  3. fdsvv pisze:

    „Znaleźć tego jedynego dla, którego”
    Dawno nie widziałem tak durnie postawionego przecinka, gratuluję.

    • miedzio pisze:

      Doceniam krytykę, czasem zdarzają się błędy których nie wychwycę. Zastanowię się jak poprawić tekst by brzmiał logiczniej.

      • Zima pisze:

        „Znaleźć tego jedynego, dla którego” – proszę uprzejmie. To nie kwestia logiki, tylko interpunkcji.
        Aha, jeszcze „5. Utalentowane laski które marzą …” 🙂
        A tak poza tym fajny tekst, z którym w dużej części się zgadzam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s